Wywiad z Martą, czyli PaniJesień o nauce języka hiszpańskiego.

Opublikowane przez OptimismoCompartido w dniu

Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Martą Milewską. Marta jest tłumaczem języka angielskiego oraz prowadzi bloga PaniJesień, gdzie w przyjemny i subtelny sposób pokazuje nam, jak żyć lepiej, będąc lepszym dla naszej planety. Marta uczy świadomych wyborów, życia w zgodzie z naturą. Pokazuje nam, że lokalnie można ciekawie podróżować i że życie to nie tylko szybko tempo.

Wersja do odsłuchania jest dostępna na Sound Cloud.

Zaczynamy…

¡Hola Marta! ¿Qué tal?

Bien, ¿y Tu?

Bien gracias. Przejdziemy sobie do pytań o hiszpański. Powiedz mi: kiedy i gdzie miałaś pierwszy kontakt z językiem hiszpańskim?

Tak naprawdę to chyba około 4 lat temu, kiedy byłam w podróży poślubnej w Hiszpanii. Ja zawsze chciałam uczyć się włoskiego. Trochę w liceum się uczyłam włoskiego na lekcjach dodatkowych i troszkę sama i zawsze myślałam, że to będzie ten język, którego się będę uczyć. Dopóki nie wyjechałam do Włoch na wakacje i usłyszałam tak naprawdę ten włoski. Tak mi się nie spodobał i stwierdziłam, że to absolutnie nie jest ten flow, to co ja czuję i czy ja bym chciała oddać emocje w tym języku. Zaczęłam po prostu szukać. Zawsze się uczyłam języka angielskiego i niemieckiego, na studiach trochę rosyjskiego, ale też nie czułam tego za bardzo. Zawsze chciałam znać język dodatkowy. Zawsze chciałam się uczyć francuskiego. Tez miałam dwie szkoły do wyboru lokalnie, bo tak sobie zawsze wybieram. Na drugiej stronie ulicy jedna jest hiszpańskiego, druga francuskiego. Zapytałam szwagra, który mówi płynnie po francusku, jakiego języka się uczyć. On powiedział, że absolutnie hiszpańskiego. 21 krajów na świecie posługuje się językiem hiszpańskim, cała Ameryka Południowa. „Jeżeli nie dogadasz się z kimś po angielsku, to znaczy, że najpewniej po hiszpańsku”. Tak stanęło na tym hiszpańskim i 2 lata temu zapisałam się do szkoły.

A powiedz, jak to było? Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia/usłyszenia w tym przypadku na tej podróży poślubnej, czy raczej to właśnie było teraz, przez te ostatnie 2 lata dojrzewa to w Tobie?

Raczej pierwsze zderzenie. Właśnie na podróży poślubnej w Hiszpanii. My byliśmy w Lloret de Mar, to taki hiszpański Sopot. Ale byliśmy też w Barcelonie i mieliśmy troszeczkę tego klimatu i co pierwsze mnie uderzyło to, że bez jakichkolwiek znajomości języka hiszpańskiego byłam w stanie mniej więcej zrozumieć z kontekstu, o co chodzi. Porównując pewne słowa do języka angielskiego. To mi się spodobało, bo stwierdziłam, że jeżeli mam taki osłuch z językiem to nie będzie mi trudno przysposobić słowa, jak słowa, ale gramatykę. Wtedy właśnie postanowiłam zapisać się do szkoły. Uczyłam się rok, a od roku się nie uczę, więc to też jest bardzo ciekawe. Ta rozmowa mnie bardzo motywuje do tego, żeby wrócić po wakacjach do języka hiszpańskiego. Sama mam mnóstwo fiszek książek, słowników i chyba przez wakacje przysiądę do tego, bo jednak warto. Mam cudownych nauczycieli języka hiszpańskiego. Paula i Sergio. Oni pochodzą z Teneryfy i ich mowa, ich zachowanie, ich kultura, to co oni chcą nam przekazać organizując różne spotkania hiszpańskie w naszym mieście, to jest to, co oprócz takiego zwykłego ślęczenia nad książkami i wkuwania czegoś, zachęca do chłonięcia tej kultury, nie tyle co języka, ale kultury.

To chyba tak trochę jest, że z jednej strony uczymy się tego języka, a z drugiej strony właśnie to jak się go uczymy. Powiedz mi, Ty potrzebujesz do czegoś języka hiszpańskiego czy raczej właśnie tylko z tej miłości i tego że nie chcesz znać tylko angielskiego, „tylko” angielskiego i niemieckiego…

Raczej tak, raczej sama dla siebie. Prywatnie zdarza mi się podróżować do Ameryki. Wcześniej służbowo, teraz prywatnie. Szczególnie mam plany co do Ameryki Południowej i myślę, ze to jest dosyć przydane. To jest raczej własna inicjatywa. Lubię oglądać hiszpańskie seriale na Netflixie i bardzo się cieszę jak oglądam „Dom z papieru” i w pewnych momentach nie muszę spoglądać w napisy.

To, że widzisz po co się uczysz to jest super.  Teraz jest to łatwiejsze, bo jednak te 10-15 lat temu to nie widziałaś, po co się uczysz tego jeżyka, a teraz jest choćby ten Netflix, żeby widzieć postępy w nauce. A powiedz mi, masz zamiar wrócić do tej szkoły czy będziesz się uczyła sama?

Raczej mam zamiar wrócić do szkoły. Nie jestem typem osoby uczącej się samodzielnie. Musze mieć kogoś, muszę się zapytać, tak działa mój mozg. Cokolwiek nie robię, mam włączony telewizor, pralkę zmywarkę, coś musi się dziać wokół mnie, żeby przyswajać wiedze. Lepiej na mnie działają inni ludzie, hałasy, inne glosy, czyjaś wymowa niż samo siedzenie nad książką. Jest to wyjście ze strefy komfortu w czasach, kiedy wszystko dzieje się w domu, przez Internet. Może ja jestem jeszcze starej daty i lubię kontakt z ludźmi. Komputer i Internet bardzo doceniam, przecież my poznaliśmy się na Instagramie, ale nigdy mi to nie zastąpi prawdziwego listu pisanego odręcznie i dobrej szkoły językowej z innymi ludźmi

A powiedz mi jak oceniasz teraz swój poziom znajomości hiszpańskiego? Dogadałabyś się z Hiszpanem na spokojnie? Czy raczej byś się stresowała?

Raczej bym się stresowała i pewnie dreszczyk i strużka po kręgosłupie… Trochę na migi, trochę hiszpańskiego, trochę po angielsku, myślę, że dałabym sobie rade. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i tak troszeczkę jest z tą rozmową. Z angielskim też było podobnie, trzeba wielu lat, wydaje mi się, lub miesięcy, rozmawiania z native speakerami, żeby rzeczywiście tę barierę językowa u siebie przełamać. Wiem to na pewno, jeżeli chodzi o język angielski i na pewno tez tak jest, jeśli chodzi o hiszpański. Jeżeli spotykałam na swojej drodze Hiszpanów, to oczywiście „Hola, ¿Qué tal?” zawsze staram się coś tam powiedzieć, ale mój poziom i moja pewność siebie językowa, jeśli chodzi o język hiszpański w tym momencie to jest może 1/10, ale staram się i chcę, więc może za rok jak porozmawiamy to będziemy mogły troszeczkę po hiszpańsku.

Myślę ze nawet szybciej, bo jak uczysz się języków to zawsze z kolejnym jest łatwiej. A co Ci sprawia największy kłopot podczas nauki języka, a co jest najłatwiejsze? Nie musimy mówić tutaj tylko o hiszpańskim, ale o nauce języków w ogóle?

Najłatwiej przychodzą mi nowe słowa na zasadzie kontrastów i podobieństw – skojarzeń z innym językiem. Niestety najtrudniejsza zawsze dla mnie była gramatyka, chociaż doceniam, że gramatyka języka hiszpańskiego jest o wiele łatwiejsza, niż angielski czy nawet polski. Bo zdarza mi się uczyć obcokrajowców języka polskiego i to jest kosmos

A uczysz może jakiegoś Hiszpana języka polskiego?

Nie, obecnie uczę Brytyjczyków.

To musi być super doświadczenie, popatrzeć na swój język ojczysty z drugiej strony, jak wyjaśnić coś, czego używasz od lat i wytłumaczyć, dlaczego taka konstrukcja a nie inna.

Wchodzą tu przypadki, dopełnianie, przydawki, co było w podstawówce i nie każdy do tego przywiązywał wagę. W dużej mierze zderzyłam się z tym, że wszystko w języku polskim jest wyjątkiem. Trzeba się tego po prostu nauczyć. Wydaje mi się, że to jest właśnie fajne wyzwanie dla Pauli i Sergio, którzy prowadzą tutaj szkołę w Olsztynie i oni uczą nas swojego języka ojczystego. Oni są codziennie na takim miejscu, gdzie ja bywam czasami udzielając korepetycji. Ale to jest bardzo fajne. Jest przy tym kupa śmiechu. I przy korepetycjach i na lekcjach u nich. Ktoś coś przekręci, dla nich to jest inne, podobne słowo. Pamiętam, że ktoś kiedyś przekręcił hiszpańskie słowo i zamiast oko wyszedł czosnek (ojo/ajo). Tak śmiesznie to zawsze wychodzi. Ja uwielbiam takie zabawy językowe. To jak ten język ewoluuje, super doświadczenie.

A wracając do hiszpańskiego i do podroży – jakie miejsca już Ci się udało poznać albo gdzie się wybierzesz, co polecasz?

Zdecydowanie Barcelona. Byłam tam kilka razy i to jest takie must see. Zderzenie trochę dwóch światów. Miałam do czynienia z hiszpańskim na Florydzie w Ameryce, tam jest bardzo dużo Meksykanów i ludzi z Puerto Rico, z tych państw, państewek ościennych, także wymowa, inne słowa, akcenty, temperament to jest też zupełnie co innego niż w Europie. To jest też ciekawe, że to jest niby ten sam język, a na innych kontynentach. Szalenie interesujące, jeżeli chodzi o geografię. Mnie też język hiszpański pociąga ze względu na to, że ma tak bogatą historię geograficzną. Myślę, że następna podróż to będzie Ameryka Południowa, ale który kraj? Nie wiem, nie potrafię się zdecydować. Myślę, że będzie to szpilka w mapę i tyle.

Zobaczymy, gdzie Cię pośle.

Dokładnie tak.

W Barcelonie, trzeba podkreślić, że tam tego hiszpańskiego trzeba nieźle poszukać, bo jednak tam większość ludzi mówi po katalońsku. Wszędzie jednak te napisy nas atakują po katalońsku, gdzieś tam trzeba się na ćwiczyć, żeby hiszpański znaleźć.
Dziękuję Ci za udzielenie wywiadu. A Was zapraszam na stronę bloga panijesien.pl oraz na profil Marty na Instagramie, bo tam się dużo dzieje. Dziękuję bardzo.

Dzięki, pozdrawiam. Pa


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *