Planowanie posiłków

Opublikowane przez OptimismoCompartido w dniu

Planowanie posiłków to coś, co do mnie wracało już wielokrotnie. Zarówno w życiu prywatnym, jak i w Internetach, osoby zwracały się do mnie z pytaniem „Jak Ty to robisz?” „Naprawdę nie chodzisz do sklepu więcej, jak raz w tygodniu?”. Zdarza mi się chodzić do sklepu więcej jak raz w tygodniu, ale jest to spowodowane faktem, że nie wszystko kupię w jednym sklepie. Bez wymieniania marek, zawsze chodzę do jednego sklepu, do drugiego zwykle raz na dwa tygodnie i raz w miesiącu jeżdżę do dużego sklepu. Reszta to jest planowanie i trzymanie się planu.

BAZA PRZEPISÓW

Uwielbiam pliczki exceliczki. Zwłaszcza takie, które pomagają. Dlatego do przepisów mam swoją bazę właśnie w takim pliku. Jest to lista przepisów, które potrafię zrobić, które kiedyś robiłam i lubi je jeść. Dzięki temu nigdy nie muszę się zastanawiać pod czas planowania posiłków, co by tu ugotować i gdzie znajdę przepis. Kiedyś tak robiłam. Brałam wszystkie moje książki kucharskie i szukałam ciekawych przepisów albo wertowałam strony w poszukiwaniu przepisów posiłków, które potrafię przygotować. Odkąd mam ten plik, jest mi o wiele łatwiej, a planowanie posiłków zajmuje mi o wiele mniej czasu. Jest tam podział na pomysły na śniadania, obiady oraz coś na słodko. Każdy przepis opatrzony jest informacją, w której książce kucharskiej się znajduje i na jakiej stronie. Dodatkowo są wymienione składniki. Pomaga mi to wybrać konkretne posiłki oraz jest nieocenione przy robieniu listy zakupów.

Jeśli mam ochotę na coś nowego, czego jeszcze nie robiłam, bez wahania sięgam po przepis na stronie Kwestia Smaku. Jest tam podział na to, co ma być głównym składnikiem, jaki jest sposób przygotowania oraz czas przygotowania. Dzięki temu łatwo znaleźć to, czego się szuka. A że przepisy są naprawdę dobrze opisane to wychodzą nawet takiemu kiepskiemu kucharzowi, jakim jestem ja. Często z przepisami mam ten problem, że niby jest napisane „piec 15 minut w 180 stopniach”, ale potem okazuje się, że ja muszę to piec 25 minut w 200 stopniach albo w drugą stronę: po 10 minutach jest już spalone. Na tej stronie jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby coś było podane źle i przez to mi nie wyszło.

Obiad

Kiedyś jadaliśmy tylko drugie dania, ale odkąd Małe zaczęły jeść „normalne” posiłki, zawsze staram się robić jakąś zupę i ugotować w niej mięsko (wiem, że mówią, że nie powinno się jeść wywaru z mięsa, ale zupełnie tego nie rozumiem). Większość obiadów robimy na dwa dni, chyba że są to rzeczy, które nie bardzo dadzą się przygrzać. Staram się też, aby w danym miesiącu obiad się nie powtarzał. Chociaż czasem jest na coś faza i jest to w naszym jadłospisie częściej.

Pomysły

Pytaliście mnie o pomysły na obiad czy też na podwieczorek, więc poniżej przedstawiam Wam listy kilku posiłków:

  • Śniadanie lub kolacja: omlet (na zielono, marchewkowy, z szynką i pomidorem), jajecznica, jajka na twardo, pasta jajeczka, kiełbaski, chleb obtaczany w jajku, sakiewki z ciasta francuskiego z parówkami w środku.
  • Obiad: krem z dyni, krem z pieczarek, rosół, ogórkowa z ryżem, kalafiorowa, pierogi leniwe, pierś z kurczaka ze szpinakiem i mozarellą, pikantny kurczak z pastą curry, makaron z wędzonym łososiem, placki z dyni, klopsiki ze szpinakiem, dorsz ratatouille, leczo, pstrąg z migdałami, ryba pieczona w ziołowym pesto.
  • Podwieczorek lub II śniadanie: ryż zapiekany z jabłkiem, płatki owsiane z jabłkiem i bananem, kisiel, budyń, kasza manna (na mleku lub na wodzie) z owocem (zblendowane truskawki lub maliny, banan), kleik ryżowy z owocem, owoce z kruszonką, sernik owocowy, ryż na mleku (arroz con leche), lane kluski na mleku, kefir/ twaróg/ jogurt naturalny z owocem, batoniki zbożowe.
BAZA SKŁADNIKÓW

Mam również pewne zapasy w szafkach, lodówce i zamrażarce, które pozwalają mi przeżyć bez wychodzenia do sklepu przez około 1,5 – 2 tygodnie. Niektóre rzeczy, które kupuję głównie w „dużym sklepie” mam w zapasie na cały miesiąc: są to produkty sypkie, puszki czy słoiki. W lodówce mam zapas na cały tydzień, to samo zwykle tyczy się zamrażarki, choć czasem kupuję na dłużej, jeśli jest promocja.

W mojej szafce zawsze spotkacie: olej, oliwę z oliwek, olej lniany, ocet, miód, kaszę jaglaną, jęczmienną, gryczaną, mannę, kuskus, mąkę pszenną, ryż biały i basmanti, płatki owsiane, puszki z: mlekiem kokosowym (2 puszki muszą być), fasolą czerwoną i białą, groszkiem, kukurydzą (też 2 puszki), cieciorką, pomidorami (najlepiej już pokrojonymi, minimum dwie puszki), pasztetem (tak, wiem niezdrowy, ale mam do niego słabość), tuńczykiem (minimum 2), rybą w pomidorach (też minimum 2).

Oprócz tego: koncentrat pomidorowy (minimum 2), przecier pomidorowy w kartoniku, ketchup, musztarda, majonez, owoce suszone, ogórek konserwowy, papryka konserwowa, oliwki.

Co jeszcze? Kakao (gorzkie oczywiście), herbaty czarna i zielona, jakieś owocowe w sezonie jesiennym, kawa mielona, rumianek, mięta, melisa. Dodatki, takie jak: sól, cukier, cukier puder, bułka tarta, pieprz i inne przyprawy.

A co w lodówce musi być? Mleko, serek na kanapkę (bez wymieniania nazw firm), twaróg, boczek, jajka, parówki, szynka, jogurt naturalny, serki waniliowe, sos sojowy, pasta curry, owoce, warzywa. W zamrażarce jest miejsce na chleb, mięso, ryby, jakieś truskawki, szpinak, dynię, czy inne warzywa, których zostało przy krojeniu, a których wiem, że nie użyję w danym tygodniu.

Tak wygląda wnętrze mojej kuchni zaraz po zakupach. A jak wygląda przed? Zwykle są pustki, w lodówce oprócz musztardy i ketchupu nie ma praktycznie nic. W szafkach jest trochę więcej, bo wiadomo są rzeczy, które kupuję tylko raz w miesiącu. Najważniejsze, żeby nie marnować nic albo chociaż marnować jak najmniej się da.

LISTA ZAKUPÓW

Moja lista zakupów tworzy się już od momentu jak wrócę do sklepu. Jak tylko zauważam, że coś się kończy lub liczba puszek/kilogramów ryżu itp. jest na niskim poziomie, od razu wyciągam kartkę i tworzę listę. Tak, żeby mieć pewność, że w dniu, w którym za tydzień wrócę z zakupów niczego nie brakowało. Nigdy nie czekam aż coś się skończy, żeby dopiero to kupić, bo akurat zawsze jest potrzebne następnego dnia i wymusza to pójście do sklepu. Dlatego zawsze patrzę, jakie są moje stany magazynowe (jak powiedziałabym to w pracy) i dbam o to, aby nigdy nie były zbyt niskie.

Planowanie posiłków to oszczędność czasu i pieniędzy. Dzięki planowaniu posiłków nie musimy się zastanawiać codziennie co by tu zjeść, co by tu zrobić i czy mamy do tego składniki. Myślę o tym raz w miesiącu (tracę na to około godzinę, może mniej) oraz raz w tygodniu ustalając listę zakupów (około 10-15 minut na planowanie i max godzina na zakupy w tygodniu). Dużo udaje mi się też zaoszczędzić pieniędzy, ponieważ codzienne zakupy to codzienne kupowanie nie tylko rzeczy potrzebnych i codzienne reagowanie na zachcianki. Daleko mi do prawdziwych oszczędności na jedzeniu, ale dzięki liście, skupiam się tylko na tym, żeby kupić wszystko z listy i nie mam czasu na rozglądanie się po półkach w celu wydawania zbędnie pieniędzy. Was również zachęcam do wdrożenia planowania posiłków. Efektami poczynionych oszczędności możecie chwalić się tutaj lub na Instagramie lub Facebooku.

K.


1 Komentarz

Planowanie miesiąca, tygodnia, dnia… · 25 listopada 2019 o 13:57

[…] Optimismo Compartido. Najpierw macie sekcję miesięczną, a tam cele miesięczne, harmonogramy, plany posiłków. Dalszy plan miesiąca to widok każdego tygodnia na dwóch stronach i miejsce na listę celów. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *