Pierwsze urodziny drugiego życia bloga

Opublikowane przez OptimismoCompartido w dniu

Dziś blog kończy rok. To znaczy drugie życie bloga Optimismo Compartido, ponieważ pierwszy wpis w ogóle miał miejsce w maju 2016. Nie będę już pisać co się działo i czemu, że między majem 2017, a październikiem 2018 jest dziura 😉 Tak więc wróćmy do drugiego życia bloga…

Pierwszy wpis

W dniu opublikowania pierwszego wpis (po raz drugi) miałam totalnie inny plan na to wszystko, z resztą sami zobaczcie w tamtym wpisie. Zaczęłam od produkcji kalendarzy, potem poszła informacja na grupach dotyczących nauki języka hiszpańskiego, a następnie dopiero był blog.

Plany

Miało być o zarządzaniu czasem i planowaniu, żadnych innych treści. We wpisie na plany na ten rok zrobiłam całą listę wpisów o zarządzaniu czasem, które miały się w tym roku pojawić. Zarzekałam się też, że nie będę podawać słownictwa do tekstów, że jedynie będę tłumaczyć je na język hiszpański, choć były też myśli, że blog będzie tylko po polsku

Marzenia

Wydawało mi się, że chcę być drugą Olą Budzyńską. Uwielbiam tę kobietę, to ile robi, jak pokazuje, żeby się organizować. No i utknęłam. Mimo, że nie zgapiałam i mimo, że nie czytałam jej wpisów o zarządzaniu czasem, czułam, że ją małpuję i że to bez sensu. To, że ktoś jest Twoim idolem, jako człowiek i macie ze sobą masę wspólnego, nie znaczy, że będziecie robić to samo, bo i po co. Potrzebowałam tego roku, żeby uświadomić sobie, że ja wcale nie chcę być drugą Olą.

Ja chcę być Olą Budzyńską nauki języków obcych. Albo jak kto woli, Ewą Chodakowską planowania nauki języków. Wszystko przede mną. Jednak nie wiedziałabym tego wszystkiego, gdybym z blogiem startowała w tym roku. Gdybym nie otworzyła bloga w 2018, tylko pisała do komputera, to pisałabym zapewne tylko po polsku i tylko o zarządzaniu czasem i bym się tym znudziła. Dzięki temu, że ten blog to żywy twór, ciągle się coś zmienia.

A więc co było?

Połowa z zaplanowanych wpisów o zarządzaniu czasem. To jest i tak świetny wynik. Do końca roku jeszcze coś mi się uda opublikować. Kilka wpisów mam już gotowych, dwa z nich nawet przetłumaczone. Były również wszystkie zaplanowane wpisy z instrukcji obsługi kalendarza. Co było, czego nie planowałam zupełnie? Wywiady. Dużo wywiadów o planowaniu podróży. Teraz w planach są wywiady na temat nauki języka hiszpańskiego. Tych już również mam kilka gotowych, jeszcze więcej w planach. Pisząc tylko same wpisy i tłumacząc je na hiszpański, brakowało mi kontaktu z ludźmi, rozmów. Dlatego wymyśliłam sobie te serie wywiadów i będę ich się trzymać, żeby móc z kimś porozmawiać, a nie tylko prowadzić monologi.

Słownictwo

Dodatkowo staram się zamieszczać słownictwo do wpisów w języku hiszpańskim. Jest to słownictwo użyte we wpisach. Podobnie, jak ma to miejsce w czasopismach językowych od Colorfulmedia Swoją droga, gdybym nie pisała tego bloga, nie miałabym szansy pisać artykułów do ¿Español?, Sí gracias. Mam nadzieję, że ta przygoda będzie trwać. Oprócz słownictwa do wpisów, osoby zapisane do Newslettera mają dostęp do strony, na której umieszczam ćwiczenia do tego słownictwa oraz dodatkowe słówka nie związane z wpisami.

Nauka języków

Czego również w ogóle nie planowałam, a o czym lubię pisać i co sprawia mi przyjemność to nauka języków obcych, nauka hiszpańskiego. Nie ma u mnie wpisów wyjaśniających gramatykę (choć po tych wszystkich zmianach już na pewno nie napiszę, że NIGDY tego nie będzie, bo kto wie), ale są wpisy jak planować naukę języków oraz różne polecajki miejsc w sieci i książek pomocnych do nauki hiszpańskiego. Lubię robić zestawienia i z tego też powstają obecnie e-booki, które zobowiązałam się „wyprodukować” do stycznia 2020, a których również totalnie nie było w planach.

Zmiany

Także w blogu, jak w życiu, plany planami, a blog blogiem. Zmiany, zmiany, ciągłe zmiany. Gdyby ktoś przeczytał chronologicznie wszystkie moje wpisy organizacyjne, stwierdziłby, że zmieniam zdanie o 180 stopni, jak wiatr zawieje, albo że mam słomiany zapał i chcę ze wszystkiego rezygnować (moja mama zawsze mi tak mówiła).

Szczęście

Ja po prostu mówię, że robię to co lubię i to ewoluuje. Czasem się zmienia diametralnie, czasem coś dochodzi do tego co już jest, a czasem z czegoś rezygnuję. Najważniejsze koniec końców jest to, żeby być szczęśliwym. A ja w kwestii bloga i tego, co się dookoła niego dzieje, jestem bardzo zadowolona. Jeszcze wiele przede mną, ale najważniejsze co w tym wszystkim się liczy to mój upór, który nie słabnie z miesiąca na miesiąc.

Sto lat!

Październik to jest mocno mój miesiąc. Ze względu na moje urodziny, a teraz jeszcze ze względu na urodziny, które obchodzi mój blog. W tym miejscu chciałam sobie życzyć, aby to do czego dążę i to nad czym pracuję mogło ujrzeć światło dzienne i pozwoliło mi dalej się rozwijać. Co do dalszych planów, zostawiam Was trochę w niewiadomej. Obserwujcie mnie, a na pewno nic Wam nie umknie.

K.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *